Life isn't fair, but it's still good.
Regina Brett

5.02.2015

Niejednokrotnie śmieję się, że decyzję o tym, czym chciałabym zajmować się w przyszłości, powinnam podejmować dopiero przed trzydziestką. Decyzje o przyszłej pracy są zazwyczaj długoterminowe i młoda osoba, taka jak ja, bywa jeszcze bardzo niezdecydowana, ma sto pomysłów na minutę, knuje zdumiewające wizje na temat swojego życia i najlepiej zrealizowałaby je wszystkie naraz.
facebook.com
Jestem już na drugim roku swoich "wymarzonych" studiów. Piszę w cudzysłowie, bo w klasie maturalnej pomyślałam, że będzie to strzał w dziesiątkę i nie wyobrażałam sobie nic poza tym kierunkiem. Musiałam się dostać. Koniec. Kropka. I tak się stało. Przebrnęłam pomyślnie przez obie sesje. Odbyłam pierwsze praktyki, które miały mi pokazać, czy w grę wchodzi taka praca. Nie, nie przeraziłam się. Wytrwałam. Zaczęło mi się to podobać. Mimo to teraz mam wątpliwości. Nie potrafię sobie zagwarantować, że mogę zajmować się tym przez całe życie. Nie wyobrażam sobie, że za dziesięć, piętnaście lat obudzę się o szóstej rano i z uśmiechem, i zapałem będę brnęła do pracy. Mimo że zawód, który miałabym wykonywać, niesie w sobie tyle piękna, boję się, że w pełni się w nim nie zrealizuję. Nie dokonam tych wszystkich rzeczy, o których marzę i śnię. Nie dam z siebie wszystkiego.
Zastanawiam się, czy aktualne studia nie są tylko etapem w mojej zawodowej drodze. Może miały mi pokazać to, o czym marzyłam w dzieciństwie, a czego tak się obawiałam? I wiem, że dzięki zajęciom i zdobywanym umiejętnościom przezwyciężyłam te obawy? Może potrzebowałam dojrzeć do tego?
Póki co nie planuję rzucać studiów. Zdałam pomyślnie sesję. Przede mną kolejne praktyki. Podejrzewam, że odkryję nowe, ciekawe rzeczy, które pokażą mi, co dalej. Maturę zawsze można poprawić, a po jednych studiach, pójść na następne... :)

39 komentarzy:

  1. O, wydaje mi się, że dobrze mówisz. Warto mimo wszystko skończyć te studia, Kochana, a w razie czego możesz wybrać jeszcze drugi kierunek. Przecież nikt Ci nie zagwarantuje, że ten inny kierunek będzie strzałem w dziesiątkę, ale trzeba próbować. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak zdawałam na studia też nie wiedziałam czy podołam, czy ten kierunek mi się spodoba i czy rzeczywiście chce to robić. Ale teraz wiem, że nie zamieniłabym go na nic innego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... Ja pięknie dałam sobie radę na trzeciej sesji :) Jeszcze jeden weekend zaliczeniowy ale to nic, pestka :) Wcześniej jednak... Myślałam o tych studiach, ale bałam się,że mnie nie stać (rodzice ani grosza mi nie mogli dać bo ich nie stać), daleko to było... Więc poszłam na coś co też mi się podobało ale było bardziej dostępne choć wymagało ode mnie bardzo dużo nauki i pracy by się dostać. Okazało się to właśnie po półtora roku klapą. I może nie do końca dlatego,że siebie nie widziałam bo może i jakoś tam widziałam pracę (zawsze jest więcej niż jedna możliwość), ale szkoła lipna itp. Więc... Rzuciłam się na głęboką wodę i to wtedy gdy byłam najsłabsza i było najciężej. I dałam radę :) Jestem teraz z siebie dumna,że zmieniłam wszystko, że udało mi się zdobyć pieniądze, że dałam radę z dojazdami. I od poprzedniego czerwca byłabym panią z licencjatem... Ale wolę być z takim, którym warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłaś w sobie tyle odwagi i determinacji, aby podążać za marzeniami. Jesteś wielka!
      Myślę, że z perspektywy czasu nie będę traktować tych trzech lat jako czegoś straconego. Gorzej, jeśli się poddam na starcie, nie spróbuję i będę całe życie nieszczęśliwa, bo nawet nie starałam się czegoś zmienić.

      Usuń
    2. Wiesz, półtora roku to nie jest start a już półmetek :) Można coś określić już. Ja nie uważam tego, że było to coś straconego, nie. Dużo się nauczyłam dzięki temu. Po pierwsze mogę swobodnie czytać anglojęzyczne książki z archaizmami i zachwycać się po prostu dawną brytanią :P Ale też i mam nauczkę taką życiową,że ta instytucja była nic nie warta a ja mogę wiele.
      Nie pomyśl,że namawiam do zmiany czy przerwania studiów :P bo nie o to chodzi, ale do przemyślenia, co można, co trzeba zmienić. Zaraz będę po trzeciej sesji, zaraz kolejny semestr a za rok o tej porze będę czekać na obronę :) Nauka tego wszystkiego, chodzenie na zajęcia naprawdę sprawia mi ogrom radości. Na poprzednich nie odczuwałam takiej pasji i dopóki jej nie poczułam to wiedziałam,że coś marnuje się.

      Usuń
    3. Z tym "startem" chodziło mi o to, że nawet nie podejmę próby zawalczenia o swoje marzenia.
      Na moich studiach są zagadnienia, które mnie interesują, ale wiem, że w pełni ich nie zrealizuję na tym kierunku. Dlatego chciałabym pójść na kolejne studia, które mi to umożliwią.

      Usuń
    4. Dlaczego nie podejmiesz? Warto walczyc :)

      Usuń
    5. Chyba nie możemy się zrozumieć. Próbowałam wyjaśnić o co chodziło mi z tym "startem" itd. Dobra, nieważne xD
      Zamierzam zawalczyć. Mam nadzieję, że uda mi się już w przyszłym roku. Planuję podejść do matury. Jeśli się nie uda, spróbuję ponownie. Taki mam plan!

      Usuń
    6. Ahhh... Więc brakuje Ci jakiejś matury by iść na inny kierunek ? :) W takim razie warto ten dokończyć bo i tak czekać musisz :)
      A z czego chcsz zdawać ? :)

      Usuń
    7. Matematyka, biologia, chemia. Nie miałam tych przedmiotów rozszerzonych w liceum, może poza matematyką, bo jak na klasę humanistyczną miałam wymagającego nauczyciela, który rozszerzał większość zagadnień.
      Sama widzisz, przede mną twardy orzech do zgryzienia.

      Usuń
    8. Dosyć :) Ja nie mogłam np. zdawać rozszerzeń, jedynie z angielskiego, reszta nauczycieli była popieprzona i nie pozwalała. Chora polityka liceum i bardzo cieszę się,że to daleko za mną. A na co chcesz się dostać? Nie patrzyłaś czy możesz bez matury? Bo teraz baaaardzo dużo kierunków jest z podstawą, a studia resztę weryfikują. Prawda jest taka,że teraz wszędzie się dostajesz, no... Na medycynę jedynie chyba nadal jest ciężko.

      Usuń
    9. Trafiłaś w sedno. Chodzi o medycynę ;)

      Usuń
    10. Więc rzeczywiście musisz się natrudzić ale warto - tak myślę :)

      Usuń
    11. Chciałabym, aby się udało. Bardzo...
      Swoje marzenia weryfikuję przez aktualne studia (położnictwo) i wolontariat, który odbywałam w ubiegłym roku w szpitalu. Położnictwo jest piękne i szlachetne, ale widzę, że mnie ciągnie do innych zagadnień medycznych niż te, które w głównej mierze wałkujemy. Dlatego praktyki na innych oddziałach niż położnicze, potraktuję jako potwierdzenie tego, czy w 100% chcę studiować medycynę.

      Usuń
    12. I dobrze robisz :) Fajna sprawa,że możesz zweryfikować, ja poszłam na zupełny żywioł, nawet nie wiedziałam jak to wszystko wygląda :P ale na medycynę trudno jest się dostać, oby Ci się udało za pierwszym razem :)

      Usuń
  4. Moje studia bardzo mi się podobały, teraz robię coś innego, ale w sekrecie powiem-chcę wrócić na kolejne studia, związane ściśle z tymi pierwszymi. Taka moja pierwsza miłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja będąc w szkole średniej wyzywałam w niebo głosy, dlaczego w tak młodym wieku mam już wybierać całą ścieżkę swojego życia. Nie wyobrażałam sobie podejmować tak ważnych decyzji w czasie, gdy żyło się z dnia na dzień. Teraz prawie kończę studia i nadal, co jakiś czas biję się z myślami czy aby na pewno dobrze wybrałam. Czas pokaże, jednak mimo wszystko czuję, że swoich marzeń tym kierunkiem nie spełnię. :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Idźcie za marzeniami a poznacie rzeczywistość ;) warto próbować wytrwać a w razie czego dokonać zmian,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna myśl. Warto ją gdzieś zapisać i zapamiętać. Dziękuję :)

      Usuń
  7. a co studiujesz?:) ja myślę, że wszystko jest po coś i człowiek w ogóle nie musi robić tego samego całe życie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Położnictwo. W sumie wiedza wyniesiona ze studiów przyda mi się w jakiś sposób w życiu osobistym ;)

      Usuń
  8. Dokładnie, w młodym wieku trudno stwierdzić co chciałoby się robić przez resztę życia...Ja na przykład nie mam pojęcia czym chciałabym się zajmować.
    Chyba cały czas musimy odkrywać to nasze powołanie, analizować, pytać samych siebie...a najważniejsze, żeby nie stać w miejscu, tylko iść ciągle do przodu i nie przejmować się niczym zbytnio ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niektórzy tak mają, że dużo czasu zajmuje im odnalezienie pracy życia. Ja też do tej grupy należę. Jeszcze 7 lat temu podjęłam decyzję, którą ten okres zweryfikował jednak mocno na nie. Może to wynika z tego, że zbyt dużo planów nam się roi w głowie? Za dużo tematów nas interesuje i trudno nam się zdecydować?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciężko jest zdecydować co się chce przez całe życie. No bo w końcu nawet jeśli to jest teraz wymarzone to za jakiś czas może nam się znudzić. No bo ile czasu można robić to samo dzień w dzień...

    OdpowiedzUsuń
  11. ciężko jest decydować w średniej co będzie się robić w życiu. Zwłaszcza że po części weryfikuje to życie i brak ofert pracy...

    OdpowiedzUsuń
  12. może skończysz ten kierunek a później możesz pomyśleć jeszcze o czymś ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak na razie skończyłam dopiero pierwszy semestr studiów (a właściwie jeszcze nie, bo czekam na wyniki ostatniego egzaminu), ale sama nie jestem pewna, czy te studia, które już od dawna, dawna wydawały się po prostu stworzone dla mnie, to jest mój strzał w dziesiątkę. Myślę, że będę chciała je skończyć, mimo wszystko, choć pewnie w towarzystwie jakiegoś innego kierunku, żeby jakby co - mieć jakieś drugie wyjście :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Najważniejsze, że czujesz, że robisz to, co lubisz. Właśnie mam na roku koleżankę, która skończyła położnictwo i zaczęła nasz kierunek, architekturę krajobrazu - zupełnie odmienny, ale też niosący ze sobą inne piękno ;) Więc tak, jak mówisz - jedne studia można skończyć, można zacząć kolejne :) Wszystko przed Tobą i tylko się cieszyć, że masz zapał i chęć do nauki i poznawania tego wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem na piątym roku studiów i czuję to samo co Ty ;p Ale w moim przypadku juz tym bardziej za późno na rezygnację :)
    Pamiętaj, że zawsze możesz pójść na drugi kierunek studiów ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Skończyłam zawodówkę i szczerze Ci powiem, że sama nie wiem czemu do niej poszłam, zawód totalnie nie dla mnie a ja nie wiem co sobie myślałam idąc. Skończyłam liceum, nawet próbowałam zdać maturę, zrobiłam kurs na pracownika biurowego i jakiś czas można powiedzieć, że w tym pracowałam, podobało mi się to, miałam szansę na staż, znowu w biurze, ale się nie udało, wydaje mi się, że mogłabym to robić, ale... w sumie nie mam pomysłu na siebie nadal...

    OdpowiedzUsuń
  17. zastanawiam się jaki kierunek studiujesz? :) jeśli jesteś spełniona to najważniejsze... reszta przyjdzie później.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Położnictwo. Właśnie nie do końca czuję się w tym spełniona.

      Usuń
    2. to bardzo dobry zawód :) zawsze możesz się przekwalifikować, tylko żeby były chęci i motywacja :)

      Usuń
  18. Kiedyś też tak myślałam. Niestety studia w Polsce rozczarowują, nie dają nam przynajmniej w moim przypadku tego czego oczekiwałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja też mam takie wątpliwości. zawsze bałam się pracy, która polega na siedzeniu w biurze od 9 do 17 dzień w dzień, więc będę się starała pracować inaczej, na własną rękę. teraz kończę studia i już wiem, ze będę potrzebowała paru miesięcy, zanim zacznę pracę w zawodzie - ile czasu można robić jedno i to samo? :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Każdy z nas czasem miewa wątpliwości dotyczące decyzji podjętych w przeszłości. Sama niejednokrotnie zastanawiałam się, czy kierunek, który studiuję jest dla mnie odpowiedni. Teraz staram się robić swoje, a gdy pojawiają się dylematy po prostu skupiam myśli na czymś przyjemniejszym. Życzę Ci, aby obawy co do studiowania minęły, abyś mogła realizować się w podjętym przez siebie kierunku. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam chyba to niebywałe (nie)szczęście, że poszłam nie na to, o czym sobie marzyłam. Marzyłam bowiem o filologii angielskiej, albo o polskiej, o tym, że z angielskim chcę się związać... Jednak los postanowił inaczej, nie dostałam się tam, gdzie chciałam, na filologii byłam gdzieś na końcu listy rezerwowej, na dziennikarstwo iść nie mogłam, bo nie miałam zdanego wosu... Cóż, wtedy załamka, a teraz jestem zadowolona :) Jestem już na półmetku, III semestr dobiegł końca, za mną praktyki w gazecie... ten los chyba dobrze wiedział, co dla mnie będzie fajniejsze :) Wiesz, zawsze po licencjacie możesz spróbować od nowa.. Na to nigdy nie jest za późno :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Każdy miewa czasem wątpliwości, co do swojej przyszłości. Ja cały czas się waham, czy po moich wymarzonych studiach, aby nie skończę głodując po mostem. Najważniejsze chyba jest robić to, co się kocha. Jeśli jednak poczujesz, że to nie to, co chciałabyś robić to zawsze możesz pójść na drugi kierunek studiów :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Studia to nie jest ostateczna deklaracja: "tak, w życiu będę robić tylko to". W każdej chwili możesz zacząć robić coś innego. Ja po 3 latach uznałam, że mój "wymarzony" kierunek to nie jest to, czego pragnę i wywróciłam swoje życie do góry nogami. Nigdy nie jest za późno. Nawet jeśli do takiego wniosku dojdziesz za 10, albo 20 lat ;)

    OdpowiedzUsuń